Cicho sza…

On żyje swoim życiem, a ja swoim – powiedziała Gośka…”

Nie chcemy walczyć o stały związek, na który ktoś nie ma ochoty. Prawda? Przecież nie wywalczy się swojego szczęścia z kimś, kto o nie w ogóle nie dba. Więc może warto powalczyć o radość bycia wyłącznie ze sobą?

Więc jak widzisz sama, zawsze piszę nocą,

Wtedy umysł sięga pełniej w zakamarki szare,

Daje wyraz składni słowa pokolorowanej barwą znaczeń,

Daje także lekkość pióra, które właśnie słowa tworzy,

Gdy puszczamy w taki sposób kierownicę

I staramy się nie zgubić drogi,

To gdy za czas jakiś powracamy do zapisu,

Może się okazać iż czytamy po raz pierwszy myśli własne,

A czytając znowu – damy wyraz zadziwienia,

Postawimy też pytanie : kto to stworzył ???

Bo nie podejrzewamy nawet,

Że to dzieło od początku z nami jest tożsame…”

Autor R.D.

Zaproszenie do spaceru według R.D.

Poznałam ostatnimi czasy osobę niezwykle dojrzałą i doświadczoną przez życie.

Pozwoliła mi ona przekazać również Wam wizję spaceru w życiu…

Czym jest życie ? szaleństwem ? iluzji tłem ?
Snem cieniów, nicości dnem ?
Cóż szczęście dać może nietrwałe,
Skoro snem życie jest całe…
A może życie da się porównać do fortepianu,
Biel klawiszy daje ukojenie dni co wokół,
Czarne zaś to niepowodzenia - zawsze smutną barwę niosą,
Dobrze móc grać na tym fortepianie własną ręką i to własne walce,
Chciałoby się w taki czas być też i Chopinem,
Chciałby się umieć lekko muskać palcem klawiaturę życia
Aby te nokturny i etiudy mogły być słyszane w całym Świecie,
To marzenia wszystkich co otwarci są na życie…
Tak rozłożyć palce by przeplatać czarno/białe pola,
By melodia brzmiała śmiechem i radością jutra,
Tak zczarować własne ręce by los wygrywany posiadł barwy szczęścia,
Takich użyć zmysłów żeby palce chciały biegać po właściwych strunach,
Dając w gamach radość bliskim,
Pięciolinie muszą przyjąć zapis kodu szczęścia,
Klucz wioliny nie koniecznie swą wioliną spełnia marzeń fakt,
Mimo wszystko trzeba dzień kolejny znowu śpiewać, trzeba znowu grać…
Pewnie ktoś próbował zgłębić głębie niezgłębione,
Pewnie komuś się udało być szczęśliwym cały ziemski czas,
Pewnie tak spisane scenariusze dadzą się i w filmach grać,
Pewnie są i ludzie co potrafią gubić własne troski, pewnie… , ja nie umiem,
Nie znam spełnień i radości co by mogły być garściami brane,
Nie znam ludzi otoczonych prawem brania,
Żeby można brać to trzeba dawać,
Żeby brać, trzeba przede wszystkim umieć dawać…
Znów chodziłem po tym lesie
Jego refleksyjność większa niż myślałem,
Pozwól kiedyś się zaprosić na ten właśnie  spacer,
Pozwól podjąć próbę tak przekazu co i komentarza do mądrości podpatrzonych w moim życiu żeby choć drobinę tego móc przekazać…

Autor: R.D.

Jak zimno dzisiaj… poprawię sobie i Wam nastrój :)

Podaruj mi trochę słońca


Idą deszczowe dni, idzie mokry czas
A Ty tyle słońca masz!
Tyle go masz w Twoim głosie
Myślach Twych i w uśmiechu
Tyle go masz,
Że otworzyć mogłabyś sklep

Podaruj mi trochę słońca

Na te deszczowe dni
Na ten mokry czas
Zachowajmy słońca garść
Nie przynoś mi
Swoich smutków
W tak zabłoconych butach
Nie przynoś mi
Poniedziałków mokrych od łez

Podaruj mi trochę słońca

Akademia Młodych Noblistów!

Kochani,

chciałabym zainteresować Was świetną inicjatywą skierowaną głównie do gimnazjalistów z województw warmińsko-mazurskiego, kujawsko-pomorskiego, pomorskiego.

Projekt finansowany ze środków Unii Europejskiej jest fantastycznym przykładem współpracy międzyszkolnej i uczelnianej. Wyższa Szkoła Pedagogiczna TWP w Olsztynie wyszła z propozycją innowacyjnego kształcenia w zakresie kompetencji kluczowych. Zajęcia praktyczne z nauk matematyczno-przyrodniczych, językowych czy też informatycznych mają na celu poprawę wiedzy wśród młodzieży. Projekt przygotuje 3000 uczniów, w ciągu 3 lat edukacji, do startu w dorosłe życie związane z szybko zmieniającym się rynkiem pracy.

Obecnie trwa rekrutacja młodzieży do wzięcia udziału w Akademii Młodych Noblistów!

Wielkie miasta lepsze w sobotnie popołudnie od plaży?

Jestem w Warszawie - centrum mody i rozrywki w Polsce. Siedzę sobie w kafejce przy Kruczej i zastanawiam się, czy Warszawa aż tak bardzo różni się od innych miast Polski, zwłaszcza w sobotnie popołudnie?

Jest piękna, letnia pogoda, popijam sobie Latte Macciato (które zdecydowanie przesłodziłam) i delektuję się (o dziwo!) cieszą i spokojem warszawskim. Nie wierzycie, że jest tu tak spokojnie? A jednak!

Jest sobota i większość Warszawiaków wybyła poza miasto lub delektuje się wolną chwilą w domu z rodziną. Inny odsypiają piątkowe imprezy, by rozpocząć kolejne w sobotę wieczór…

A mi po raz pierwszy nie przeszkadza cisza i samotność przy kawie. Mozna zastanowić się teraz nad dzisiejszym dniem, który rozpoczął się o szóstej rano i potrwa na pewno do późnych godzin nocnych (i to nie ze względu na imprezy, ale na moją powrotną podróż do domu).

W Warszawie mieszkałam 4 lata i zdecydowanie nie jest to miasto, w którym chciałabym mieszkać, choć takie chwile jak dziś, namawiają mnie na pozostanie. Niestety ten cenny spokój jest tylko w weekendy, bo poza nim odbywa się tutaj istny wyścig na czas. Kazdy rano spieszy się do pracy, a po pracy spieszy się do swoich obowiązków domowych. I wszystko byłoby super, gdyby nie fakt, że łączy się to z pokonywaniem dużych odległości i staniem w korkach. A to zabiera cenne sekundy z naszego życia.

Czy w innych miastach jest inaczej?

Nie wiem. Nie mieszkałam aż w tylu, jak do tej pory. Ale te które są bliskie memu sercu zdają się żyć innym tempem, który trzeba zaakceptować, by “przeżyć”.

Ale nadal nie wiem, czy każdą sobotnią wyprawę na plażę, zamieniłabym na popołudniową kawę w centrum Warszawy…

Marzenia się spełniają…

Czy marzenia się spełniają, jeśli nie jesteśmy tego pewni? A może zaczynają się spełniać, kiedy już tracimy wiarę? Jak sprawić, żeby osiągnąć coś, co jest być może nie możliwe?

Nie wiem… Ja sobie tłumaczę to przysłowiem: „Głupi ma zawsze szczęście”. Ale naprawdę, jak to się dzieje, że moje najskrytsze marzenia kiedyś wreszcie się spełnią (nie wszystkie! Nie generalizujmy!). I może nie dziś, może nie jutro, ale za miesiąc, rok, dwa lata, mogę osiągnąć to, o czym marzę. Czy jest to kwestia wiary i chęci? Czy tylko zbiegu okoliczności? A może jedno i drugie?

Życie różne płata figle i często postawione sobie cele zmieniają się z wiekiem. Marzenia z dziecięcych lat nie są już istotne wobec zmartwień, problemów, jakie dziś przytłaczają nas wszystkich. Czy przez to zatracamy się w szarym życiu i przestajemy marzyć?

I tu Wam powiem co nieco o sobie. Moje życie jest przepełnione marzeniami, planami, choć już nie podchodzę do swoich wyobraźni tak odważnie, jak kiedyś. Jestem rozważniejsza, ale to nie znaczy, że nie zwariowana :)

Wiele marzeń niestety wiąże się z finansami, ale wiecie co… wszystko jest możliwe. Nawet mniejszymi kosztami można osiągnąć wiele. Chcecie uczyć się języków: wcale to nie musi być takie kosztowne. Można nauczyć się samemu, dzięki internetowi, który oferuje wiele stron pomagających w edukacji. Chcecie kupić samochód? Nie trzeba zaraz kupować Mercedesa klasy S, ale można kupić coś mniejszego, sprawnego, nie spalającego hektolitrów benzyny. Ok, trzeba na niego zapracować, ale ileż satysfakcji sprawia kupno samochodu za własne pieniądze…

Ktoś inny chce studiować. Czy jest to w dzisiejszych czasach problem? Nie. Wystarczy pójść na studia zaoczne, znaleźć pracę, która pozwoli na studia i skromne (bądź nie) życie…

Nie wierzę, że nie ma sytuacji bez wyjścia. One zawsze istnieją, trzeba tylko je odnaleźć.

Ostatnio nie miałam najlepszego okresu w moim życiu. Przeżywałam „coś” bardzo mocno, aż stwierdziłam, że to nie koniec świata, że nadal można walczyć o swoje szczęście i być silną. I dostałam wreszcie to co chciałam… :) Teraz jestem najszczęśliwszą osobą na świecie, ale dzięki tym ciężkim chwilom zrozumiałam, na czym tak bardzo mi zależy i czego tak naprawdę chcę od życia.

Tak więc moi drodzy… marzenia spełnią się w ostateczności, jeśli będziemy ich naprawdę chcieć i wierzyć w nie. Ale co najważniejsze: jeśli zawalczymy o nie, stosując przeróżne metody (aczkolwiek nie jestem zwolenniczką „pójścia po trupach do celu”!).

Uwierzcie w swoją siłę i walczcie o swoje szczęście! WARTO!

Nie wybrałeś mnie… żegnaj więc…

Doda - Katharsis

Pisząc to zamykam pewien dział
Kończę bowiem w życiu coś
co miało być jak sen
A zrobiłeś wszystko bym zbudziła się
Pisząc to nie czuje siły tej,
która rozpierała mnie, gdy poznałam Cię
Przegrałam, ty wygrałeś
Myśl co chcesz

Wiem, że ciężko jest samej zrobić krok
Rzeczywistość tnie serce moje na wskroś
Nigdy już nie zajrzysz w nie

Nie wybrałeś mnie, żegnaj więc
Nie nie! Nie chce żyć jak cień
Nie wybrałeś mnie, żegnaj więc
Nie nie! Nie atakuj mnie
Nie wybrałeś mnie, żegnaj więc
Nie nie! Nie chce żyć jak cień
Chce pożegnać się

Chciałam z Tobą spać i budzić się
Tak zazdroszczę innym
Choć oni myślą, że rutyna niszczy miłość, mylą się
Dałabym Ci wszystko, dziecka śmiech
Twoje słodkie słowa już nie nasycą mnie
Zbyt daleko jesteś, już nie czuję Cię

Wiem, że ciężko jest samej zrobić krok
Rzeczywistość tnie serce moje na wskroś
Nigdy już nie zajrzysz w nie

Nie wybrałeś mnie, żegnaj więc
Nie nie! Nie chce żyć jak cień
Nie wybrałeś mnie, żegnaj więc
Nie nie! Nie atakuj mnie
(Nie wybrałeś mnie, żegnaj więc
Nie nie! Nie chce żyć jak cień)
Nie wybrałeś mnie, żegnaj więc
Nie nie! Nie atakuj mnie
Chce pożegnać się

Ograniczenia…

Czy związki ograniczają swobodę działania i myślenia? Dlaczego będąc z kimś narażeni jesteśmy na myślenie „my” a nie tylko „ja”? Czy egoistą będzie osoba myśląca o swoich potrzebach i marzeniach będąc w związku z kimś? Dlaczego będąc samemu można dopiero się rozwinąć i czuć się atrakcyjnym?

Zastanawiam się, czy myślenie romantyczne: „trzeba poznać odpowiednią osobę, przy której będzie można nadal się rozwijać”, jest faktycznie pozytywnym myśleniem? W taki sposób można szukać całe życie mężczyzny, który będzie pozwalał nam na spełnianie naszych marzeń. Ale co jeśli tym marzeniem, jest roczny wyjazd do Australii, co jeśli tym marzeniem jest kupno mieszkania dwupiętrowego, podczas gdy mężczyzna chce mieszkać całe życie sam. Przecież zawsze będą pewne sporne sprawy i nie we wszystkim będziemy się zgadzać w partnerstwie (inaczej nie powstałaby pewnie książka „Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus”).

Po co więc tak bardzo nastawiać się na partnerstwo. W związku należy być egoistą mimo wszystko. Nie należy poświęcać swoich marzeń tylko dla złudnego uczucia, który kiedyś i tak zniknie (nawet w małżeństwie). Pozostaje nam później jedynie rozczarowanie, żal i pustka po niespełnionych marzeniach. Nie jest tak?

Więc od kiedy ograniczają nas związki? Sami siebie ograniczamy będąc w nich. Od momentu bycia z „kimś” w jakimś stopniu angażujemy się w związek, świadomie rezygnując z przyjemności swojego życia (nie „naszego” - SWOJEGO!). Czas najwyższy naprawdę przestać, aż tak angażować się w życie innych, a dzięki temu unikniemy przykrych niespodzianek w przyszłości… Czas poświęcić się sobie, a nie innym…

Still Loving You!!!!

Still Loving You - Scorpions

Time, it needs time
To win back your love again
I will be there, I will be there
Love, only love
Can bring back your love someday
I will be there, I will be there

I’ll fight, babe, I’ll fight
To win back your love again
I will be there, I will be there
Love, only love
Can break down the wall someday
I will be there, I will be there

If we’d go again
All the way from the start
I would try to change
The things that killed our love
Your pride has built a wall, so strong
That I can’t get through
Is there really no chance
To start once again
I’m loving you

Try, baby try
To trust in my love again
I will be there, I will be there
Love, our love
Just shouldn’t be thrown away
I will be there, I will be there

If we’d go again
All the way from the start
I would try to change
The things that killed our love
Your pride has built a wall, so strong
That I can’t get through
Is there really no chance
To start once again

If we’d go again
All the way from the start
I would try to change
The things that killed our love
Yes, I’ve hurt your pride, and I know
What you’ve been through
You should give me a chance
This can’t be the end
I’m still loving you
I’m still loving you
I’m still loving you, I need your love
I’m still loving you
Still loving you, baby…

:((( SMUTEK

Smutek w moim sercu wiąże się z dniem 10 kwietnia 2010 r. i nie tylko związany jest on ze śmiercią tylu Polaków.

Tego dnia zmarła moja nadzieja na lepsze jutro. Tęsknię i kocham, ale to nie zawsze wystarcza… Pozostaje żal i smutek…