Wyszła z tego mała rozprawka… ale warto się z nią zapoznać, gdyż co roku ludzie tracą dobytki swojego życia…
Rozpoczynając podróż w przeszłość wraz z dr Piotrem Chmielewskim (na podstawie „Crisis Management of the 1997 Floods” z książki pt. „The Politics of Crisis Management in Transitional Poland from 1990-1999” (pod redakcją CRISMART) ) rozmyślam nad klimatem i działaniami człowieczeństwa – do czego to wszystko nas w przyszłości doprowadzi?
Narazie doprowadziło nas do powodzi w 1997 roku. Wywołała ona ogromne straty: 54 osoby zginęły, 162 tyś ludzi zostało ewakuowanych z domów, 7tyś rodzin zostało bez dachu nad głową, nie mówiąc już o wielkiej ilości zalanych domów, ziem, roślin… Te wszystkie straty były przeliczone na prawie 4 biliony dolarów.
Powódz roku 1997 wywołała wielki kryzys, to była nagła powódź, której nikt się nie spodziewał. Siła rażenia była tak duża, że ciężko było sobie z nią poradzić. Dlatego też postanowiłam przyjrzeć się bliżej temu zjawisku w odniesieniu do zarządzania taką tragedią.
Dr Chmielewski założył 4 konkluzje analizując historycznie działania Odry:
- Odra, zarówno jak Wisła są rzekami, które najczęściej wywołują powodzie, które zagrażają społeczeństwu.
- Częste i niestety w konsekwencji bolesne powodzie wskazują na słabo rozwinięte siły zarządzania wodnego w Polsce.
- Wydarzenia z 1997r. pokazują, że nie należy lekceważyć sił natury.
- Należy traktować powodzie, jako ingerencję człowieka w naturę i zdać sobie sprawę z konsekwencji naszych działań.
W kontekście ekologiczno-technicznym ważne jest szersze spojrzenie na poprawną współpracę instytucji zarówno ekologicznych, technicznych, jak i politycznych. Zaangażowanie tych instytucji jest istotne dla zapobiegania i złagodzenia kryzysów. Można powiedzieć, że dzięki ochronie przed powodzią (poprzez użycie konstrukcji zbiorników, regulacji wody) można zmniejszyć skutki takiej sytuacji. Oczywiście wszystkie działania muszą być zgodne z procesami i regułami, ale nie tylko. Są również niepisane reguły, których powinniśmy przestrzegać ze względu na nasze życie i naturę, która bywa groźna jak się przekonaliśmy w 1997r.
Niestety ubogie zabezpieczenia i wysokich koszty utrzymania hydrotechnicznej infrastruktury powodują:
- niewystarczające finansowanie różnych poziomów życia społecznego (mówimy tutaj o ochronie przeciwpowodziowej);
- brak zintegrowanej ekonomii wodnej, jak również nieskuteczną koordynację i ochronę przed powodziami w Polsce
- widoczne ograniczenie zdolności nauki (poznanie aspektów powodzi).
Spoglądając zaś w kierunku politycznym i administracyjnym w kontekście powodzi, zauważyć można, że sytuacja polityczna w 1997r. nie sprzyjała sytuacji. Zmiany jakie nastąpiły w czasie transformacji wprowadziły nowe przepisy, reformy, etc. Nie chcę skupiać się na dokładności tych zmian, ale najważniejszą zmianą dla zarządzania kryzysowego był fakt, że na poziomie lokalnym (prawie 1700 gmin i 800 samorządów miejskich) poszczególne głowy władz były odpowiedzialne za sprawy publiczne, łącznie ze sprawami z zarządzania kryzysowego. Taka ilość organizacji do podejmowania decyzji wcale nie pomagała w sytuacjach zagrożenia życia (1997r.).
W analizie dr Chmielewski bardzo skrupulatnie ukazał chronologię wydarzeń od momentu stworzenia raportów przez IMGW z Poznania i Wrocławia (1-4 lipiec) do dni, w których zaczął opadać poziom wód, choć ludzie nadal przygotowywali się do kolejnego uderzenia fali powodzi (21 lipca – 8 sierpnia). Można z niego wyczytać co działo się pokolei i jakie decyzje były podejmowane w czasie tego kryzysu.
Decyzje podejmowane wówczas wymagały współpracy między organizacjami wojewódzkimi, powiatowymi i gminnymi. Oczywiście pierwsze decyzje należały do władz zajmujących się zarządzaniem kryzysowym w Polsce, ale również musieli oni współpracować z pozostałymi krajami, które również zostały dotknięte powodzią (Czechy, Niemcy). Główne decyzje, jakie zostały przez nich podjęte to:
- techniczno – operacyjne decyzje podejmowane przez centralny rząd wraz z przedstawicielami władz: premier, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, Ministerstwo Środowiska, Biuro Dyrektora Obrony Cywilnej, Główny Sztab Straży Pożarnej, Centralna Komisja ds. Powodzi, itd.
- zmiana pewnych reguł i przedstawienie nowych instytucji, dla uporania się z kryzysem; te instytucjonalno - organizacyjne zmiany współgrały ze strukturalnymi i organizacyjnymi rozwiązaniami.
- wiele decyzji dotyczących powodzi wykraczały poza kompetencje rządu zaś wymagały decyzji innych władz (legislacyjnych i wykonawczych).
Dalsza część analizy kryzysu powodzi z roku 1997 dotyczyła konkretnych decyzji podejmowanych przez specjalnie utworzoną Grupę Operacyjną w Biurze Dyrektora Obrony Cywilnej. Pierwsze decyzje podejmował Dyrektor Narodowego Centrum Koordynacji Ratownictwa, zaś IMGW informował na bierząco o stanie wód i pogodzie. Sztab antykryzysowy zaczął się rozwijać o kolejne organizacje. Jednak cała Grupa Operacyjna Obrony Cywilnej składała się z 3 osób, a do ich celów należało:
a) gromadzenie informacji z powiatów
b) analizować możliwe zagrożenia.
Decyzje zaczęto podejmować z każdym dniem coraz szybciej. Zorganizowano mapy sytuacyjne, zebrano wiecej informacji i przygotowano pierwsze prognozy rozwoju powodzi. Inne jednostki rozpoczęły kolejne działania: zorganizowano jednostki do kontaktu operacyjnego zarówno w czasie nocy, jak i dnia.
Sztab antykryzysowy podjął dalsze kroki do walki z tym niebezpiecznym zjawiskiem. Ich decyzje operacyjne były bazowane na istniejących umowach innych instytucji zajmujących się kryzysem zarządzania w Polsce. Efektywne reakcje na powódź wymagały zespołu do stworzenia nowych decyzji i tak powstała Państwowa Grupa do Koordynacji Przeciwpowodziowych Zadań. W skład tej organizacji wchodzili:
1) reprezentacja składająca się z 3 osób z Ministerstwa Obrony Narodowej,
2) reprezentant Ministerstwa Ochrony Środowiska (sekretarz)
3) reprezentant Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi (zastępca ministra)
4) reprezentant Ministerstwa Infrastruktury (zastępca ministra)
5) reprezentant Ministerstwa Zdrowia (główny inspektor sanitarny, zastępca ministra)
6) reprezentant Biura Ministra Państwa (zastępca ministra)
7) reprezentant Ministerstwa Finansów (zastępca ministra)
reprezentant Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej (zastępca ministra)
9) Dyrektor Obrony Cywilnej
10) Dyrektor Narodowej Straży Pożarnej
11) Przedstawiciel Głownej Komendy Policji w Polsce
12) Główny Inspektor Architektury
13) Główny Inspektor Ochrony Środowiska
Wspólnie podejmowali decyzje dotyczące zlagodzenia skutków powodzi.
Z danych „Raportu wstepnego Przewodniczącego Zespołu do Koordynacji działań mających na celu przeciwdziałanie skutkom powodzi lipiec-sierpień 1997” wynika na ile skuteczna była akcja przeciwpowodziowa z punktu widzenia właściwego wykorzystania dostępnych sił i środków oraz procesu ewakuacji ludności. Z tego raportu wynika, że największe zaangażowanie miało miejsce w dniach:
- Państwowa Straż Pożarna – 9 i 25 lipca
- Ochotnicza Straż Pożarna – 9 i 21 lipca
- Wojsko – systematyczny wzrost zaangazowania do 21 lipca
- Policja – 11, 20 i 22 lipca
- Nadwiślańskie Jednostki Wojskowe MSWiA – 10, 16 i 23-27 lipca
- Maksimum mobilizacji wszystkich sił łącznie przypadało na 11 i 23 lipca 1997r.
Z zebranych danych można łatwo zauwazyć, że głównie wojsko było zaangażowane w akcję przeciwpowodziową, zaś następnie straż pożarna i policja. Ewakuacja ludzi była nasilona 10 i 19 lipca, kiedy to powódź była już określona za tragedię i katastrofę. Najintensywniej jednak służby pracowały od 8 do 12 lipca.
Autor tekstu zwrócił w swojej analizie uwagę na zniszczenia, jakich powódź dokonała, ale również na odszkodowania ofiarom powodzi.
W Polsce ofiary powodzi otrzymały pomoc finansową z PZU (Polski Związek Ubezpieczeń). Jednak okazało sie, że prawie 85% rolników nie było ubezpieczonych. I niestety już 8 lipca rząd wydał oświadczenie, w którym stwierdził, że nie może pozwolić na odszkodowania z powodu utraty plonów, gdyż jest to tak wielka suma, że państwo musiałoby złamać wiele przepisów, by móc wypłacić zadośćuczynienie. Jednak opinia Polaków była po tym wystąpieniu tak negatywna, że rząd 21 lipca przeprosił głównie ofiary powodzi za te słowa. Państwo zaczęło zastanawiać się ile może przeznaczyć na odbudowę miast, wsi, wykorzystując fundusze z budżetu państwa. Przewidziano ponad 500 milionów złotych na odbudowę, choć i to było za mało, bo tylko jedno miasto – Kłodzk, potrzebował aż 200 milionów złotych na odbudowę miasta. Kolejne decyzje odnośnie odszkodowań dawały ofiarom po 3000zł jednorazowej zapomogi. Była to jednak kropla w morzu potrzeb, dlatego zaczęto proponować kredyty na bardzo korzystnych warunkach, jak również sam rząd zaczął zastanawiać się nad kredytem u innych państw. 21 lipca Minister Pracy zapowiedział, że już w najbliższym czasie ponad 50 tysięcy ofiar powodzi otrzyma rekompensatę za straty. Utworzono również Program Rekonstrukcji i Modernizacji Państwa, co było reakcją Państwa na katastrofę. Założono natychmiastowe działania już w czasie powodzi, szybkie działania na najbliższe pół roku w celu zmniejszenia skutków powodzi, jak również długo trwałe działania, które swoim czasem miały dosięgnąć do końca 2001r.
Ważną częścią analizy według mnie jest zaznaczenie jak ważny jest przepływ informacji dla uniknięcia problemów. Okazało się, że właśnie zarządzanie informacją stanowiło problem. Na początku lipca IMGW we Wrocławiu podała raport na temat stanu wód, jak również prognozę pogody, który mówił o zagrożeniu płynącego z deszczów i możliwości wylania wód Odry i Nysy. I już w sobotę zalane były Chałupki, Bystrzyca, Krzyżanowice. Wojewódzki Komitet Przeciwpowodziowy we Wrocławiu postawił już miasto w stan gotowości, ale władze miasta nie zostały o niczym powiadomione, jak również Kłodzk nie został o niczym powiadomiony. Z tego powodu w poniedziałek (mimo, że wiele instytucji wiedziało o sytuacji, a nie powiadomiono miasta Kłodz) miasto zostało zalane przez 700cm wielką falę. Wszystko znalazło się tego dnia pod wodą. Również informacje na temat ubezpieczeń były błędnie podawane, co wywoływało oburzenie wśród ludzi. Dr Chmielewski zauważył brak przepływu informacji między poszczególnymi organizacjami, jak również brak współpracy między nimi, co zostało bardzo dokładnie opisane w punkcie: Information management problems. W analizie nie zostało również pominięte relacje mediów, które nie dokońca pokazywały prawdę. Media szeroko okazywały współczucie ofiarom, ale również wskazywały winnych tej sytuacji, co nie pomagało w rozwiązaniu problemu. Doświadczenie z powodzi świadczy o potrzebie wprowadzenia pewnych ustaleń, reguł prawnych dla mediów, by uniknąć przesadnych komentarzy w mediach, które mogły wywołać panikę w społeczeństwie.
Duża część analizy poświęcona jest nauczce, jaka wypływa z tej katastrofy.
1) Rozwój umiejętności przekywania informacji między organizacjami.
2) Doświadczenie w zarządzaniu kryzysami (analizy sukcesów i porażek instytucji zarządzania kryzysowego).
3) Decyzje o zwiększeniu i zmodernizowaniu technicznego wsparcia rzek przed zalaniem.
W końcowej analizie tego podpunktu czytamy, że nadal brak jest zgodnego i pełnego systemu instytucjonalnych reguł, czemu dr Chmielewski poświęcił wiele pracy i analizy.
Podsumowując analizę powodzi 1997r. dostrzegłam, w jaki sposób należy przeprowadzać analizy kryzysów. Nie powinno się skupiać tylko i wyłącznie na suchych fatach i faktach, ale obserwować całą sytuację, żeby zauważyć jakie są problemy w czasie kryzysów, takich jak była powódź w 1997r.
Należy nastawić się w analizie na ryzyka i możliwości/szanse, jakie daje dana sytuacja. Nie należy jednak obarczać innych winą, ale zająć się już skutkami katastrofy i doprowadzić do zlagodzenia jej skutków. Tak też było z powodzią na południu Polski. Doprowadziła ona w rezultacie do ustalenia nowych zmian i rozwiązań w organizacjach, nie tylko tych rządowych, ale również NGO, gdyz one wszystkie w dobie kryzysu powinny uelastycznić się na działania zewnętrzne, jak i wewnętrze. Oczywiście zarządzanie kryzysowe należy umocnić w umiejętności ludzi, w wiedzę i spróbować zatrudniać osoby, które mają szersze pole widzenia, są ekspertami w swojej dziedzinie i nie wymagają doradców w swoim fachu. Wówczas zarówno przepływ informacji będzie lepszy, jak również dobro społeczeństwa będzie zadbane. Należy również zwrócić większą uwagę na hierarchię w organizacjach, by w czasie kryzysu nie dochodziło dodatkowo do kłótni o pełnione role. Trzeba jednak zapamiętać, że to nie hierarchia, komunikacja, czy emocje są najważniejsze, ale zaufanie i mniejszej formalności w czasie kryzysu, gdyż wówczas więcej możemy wspólnie osiągnąć.
Niestety… Katastrofy naturalne nie należą do sytuacji, w których panujemy nad emocjami, czy też wiemy jak zachowywać się od razu w danej sytuacji. Oczywiste jest, że ogarnia nas panika i boimi się o własne życie, także moim zdaniem, czasami nawet jasne reguły nie sprecyzują naszych działań.
Przyglądając się bliżej analizie tego kryzysu doszłam do wniosku, że nie wystarczy poczytać informacje na temat wybranego kryzysu do omówienia. Trzeba być szczególnie wrażliwym w dobie katastrofy i uważnym na wszystkie informacje, jakie napływają do nas z każdej strony. Trzeba przeżyć tę klęskę i uczestniczyć w niej, jak również wiedzieć o wielu decyzjach, jakie wówczas zostały podejmowane, żeby później z dystansem przejść do analizy tego krysysu. I to w zupełności udało się dr Chmielewskiemu. Uważam, że cała książka „The Politics of Crisis Management in Transitional Poland from 1990-1999” powinna zostać podręcznikiem akademickim, do omawiania studiów przypadków z zarządzania kryzysowego.